sobota, 28 września 2013

Takie tam...

Hej ho!
Jako niezwykle aktywna, przeziębiona blogerka pragnę oznajmić (po raz kolejny), że blog wcale nie jest martwy! To tylko śpiączka, w którą wprowadziłam go swoim nieokiełznanym lenistwem.
Wakacje dawno minęły, a postów ni widu, ni słychu, dlatego w tym miejscu pragnę bardzo podziękować wszystkim, którzy jednak od czasu do czasu tu zaglądają - blog milczący, a wyświetleń ponad 1300!
Najbliższy planowany przeze mnie wpis będzie odnosił się do mojej "loliciej szafy" i gratisowo znajdzie się w nim krótkie foto-przedstawienie mojego pokoju - oba zagadnienia zrealizuję na anonimowe prośby.

Tak więc jeżeli kogoś to interesuje, to polecam zaglądać co i raz, ale niezbyt często. :D

Pozdrawiam♥

środa, 29 maja 2013

Haenuli - Stained glass of the Saint Giles


Systematyczne, albo chociaż w miarę częste pisanie jak dotąd mi się nie udało... Może się to zmieni, kto wie, w końcu idą wakacje. ;D

Jak obiecałam w poprzednim poście, przed Wami recenzja witrażowej spódnicy od Haenuli.
Print ten zalicza się do niewielkiej grupy rzeczy, po których zobaczeniu po raz pierwszy od razu wiem, że muszę je mieć. Seria "Stained glass of the Saint Giles" dostępna była w rezerwacjach od 23 grudnia do 10 stycznia, zdjęcia poglądowe były jednak dostępne sporo wcześniej i początkowo planowałam zakup sukienki w wersji JSK. Zrezygnowałam, gdy podano rozmiary - wszystkie rzeczy dostępne były w jednym rozmiarze, a  JSK wg. wymiarów byłaby na mnie za duża. Najmniejszą z serii okazała się spódnica i to ją ostatecznie kupiłam. Dotarła do mnie 29 stycznia.

Po otworzeniu paczki nastąpiła wielka euforia, ponieważ moje oczy stwierdziły, że ciuszek wygląda na żywo jeszcze piękniej, niż na zdjęciach producenta. Jedyne co trochę mnie zdziwiło to materiał, mianowicie jest on nieco błyszczący.
W gratisie do spódnicy dostałam karmelowego cukierka i chustkę(?) z motywem z "Małego Księcia", która to jest zapowiedzią innej serii Haenuli.

klik w obrazek, to będzie większy♥
Spódnica jest mocno plisowana i bardzo rozkloszowana. Materiał nie należy do cienkich, jest lekko śliski w dotyku i dość "lejący" się. Na zdjęciu widać nieco połysk, który posiada.


Witraże przedstawione na spódnicy są pełne szczegółów, a ich kolory bardzo nasycone. Są po prostu piękne.♥ Można przyglądać im się przez długi czas i nie tracą na uroku.




Dziękuję za uwagę♥

niedziela, 19 maja 2013

Post trzeci.

Zastój tu panuje przeogromny, ale jak zwykle zapał ucieka mi bardzo szybko. Zaprzestałam pisania zanim jeszcze na dobre je rozpoczęłam. Nie oznacza to jednak, że blog jest martwy.
Dziękuję bardzo za ponad 400 odwiedzin. :) Jak na dwa wpisy to chyba całkiem sporo.
//Edit: założyłam konto na ask.fm: ask.fm/zombieswhatever

Przedstawiam zapowiedź najbliższego posta - recenzji spódnicy od Haenuli.
Oczekujcie. :D

piątek, 29 marca 2013

Moi-même-Moitié - Silent Moon JSK



Po prawie dwutygodniowej przerwie udało mi się zebrać materiał do kolejnego wpisu (w końcu!).  Miałam spory problem ze zrobieniem zdjęć, bo albo za ciemno, albo brak czasu; dzisiaj jednak złapałam dzienne światło i coś tam wyszło, chociaż szału nie ma.

Jak podpowiada tytuł posta, dzisiejszym tematem będzie sukienka z Moi-même-Moitié, a dokładnie Silent Moon w wersji czarno-białej JSK. Odkąd pokazałam w internecie (dokładnie na photoblogu) pierwsze zdjęcie w niej, dostałam bardzo dużo pytań odnośnie procesu zamawiania, kosztów, jak i jakości samej sukienki. Nie obyło się też bez zarzutów* o posiadanie repliki, ale to inna historia.

Zacznę od początku, czyli od zamawiania sukienki.
Internetowy sklep Moi-même-Moitié nie wysyła przedmiotów poza granice Japonii*, dlatego musiałam znaleźć shopping service. Mój wybór padł na momoirokumasan. Napisałam do niej maila 16 października (2011roku) i jeszcze tego samego dnia dostałam odpowiedź, z której dowiedziałam się, że zakupi sukienkę w sklepie Moitie znajdującym się w jej mieście.
Teraz koszty. Sama sukienka (wg hellolace) kosztowała 31,290yenów, natomiast wraz z wysyłką i prowizją SS zapłaciłam 40,100yenów. Pieniądze przelałam 20 października, a przesyłka dotarła do mnie jakoś w połowie listopada. Szybko, bezproblemowo, cud, miód i orzeszki.


Gdy tylko otworzyłam paczkę, zaskoczył mnie widok małej podkładki pod mysz z Hello Kitty - upominek od SS, którego się nie spodziewałam.  Pod gratisem znajdowała się papierowa torba z Moitie, zajmująca całą szerokość kartonu. Na samym dnie zaś była zafoliowana, starannie poskładana, upragniona sukienka.
Po odpakowaniu jej z folii pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że nie miała w ogóle żadnych zagnieceń. Przed zakupem naoglądałam się zdjęć wygniecionych (mniej lub bardziej) sukienek i spódnic z tej serii, które zagraniczne lolity wrzucały po otrzymaniu swoich przesyłek i dlatego byłam nastawiona, że moja również będzie w takim stanie.  Co więcej, nie gniecie się również podczas np. wiszenia w ścisku w szafie, czy długiego siedzenia w niej. Zupełnie szczerze, ta sukienka ani razu jeszcze nie miała styczności z żelazkiem. Materiał, z którego została wykonana (100% poliester) jest dość gruby, ale przyjemny i ładnie się układa. Nie zbiera sierści/kurzu/innych rzeczy i bardzo trudno go pozaciągać (nie udało mi się to jak na razie, a przedzierałam się w tej sukience przez leśne chaszcze dwukrotnie). Cóż dalej; dokładnie przyglądałam się printowi i zachwycił mnie kompletnie. Jest bardzo wyraźny, idealnie biały, nigdzie nie "odłazi" (do dziś).

Dalej przyszła kolej na przymiarkę i - niestety - rozczarowanie.
Na stronie Moitie wymiar w biuście podany był jako 82cm, więc teoretycznie sukienka miała być na mnie w tym miejscu za duża o 2cm. Czyli prawie w ogóle biorąc pod uwagę, że pod JSK nosi się koszule/bluzki.  W rzeczywistości jednak, po zmierzeniu na płasko, wymiar w biuście to... 86cm. Na tym polu poczułam się oszukana, ale dla chcącego nic trudnego - stanik push-up, bolerko, albo prowizoryczne wiązanie gorsetowe i jedziemy.

Koniec pisania, dziękuję wszystkim, którzy przeczytają to do końca. :D
Teraz zdjęciowy spam:








*1. Nie mam nic do replik, a nawet zastanawiałam się nad sprzedaniem mojego oryginału (bo za duży). Ostatecznie zrezygnowałam po naoglądaniu się zdjęć i po przeczytaniu sporej ilości opinii na temat owych replik.
*2. CDJapan oferuje niektóre produkty Moitie z wysyłką na cały świat.

niedziela, 17 marca 2013

Post Pierwszy♫

Witam serdecznie wszystkich, którzy trafili na tego bloga. :)
Został on założony spontanicznie, w przypływie natchnienia i chęci rozpoczęcia czegoś nowego w otchłaniach internetu.

W ramach wstępu powinnam pewnie napisać coś o sobie, ale pozwolę sobie ten punkt ominąć, a podstawowe informacje przedstawię w rubryce "o mnie".

Nie umiem ładnie pisać, więc posty nie będą skupiać się na długich historiach, czy opisach dnia codziennego. Postanowiłam dać trochę swobody egoistycznej/snobistycznej części mnie i dlatego blog ten traktował będzie o... ubraniach i innych zakupowych cudactwach. Dość popularny motyw ostatnimi czasy, nie przeczę. Mam jednak w sobie taką drobną potrzebę dzielenia się ze światem moją radością lub rozczarowaniem, które pojawiają się wraz z nową paczką dostarczoną przez listonosza. Drugim czynnikiem, przez który zamierzam tu pisać są pytania, jakie dostaję odnośnie moich ubrań i innych rzeczy - tak więc blog będzie mocno recenzyjny.

Ważna informacja: blog w 80-90% dotyczył będzie rzeczy związanych z lolita fashion.

Zapraszam do śledzenia!